niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 9

*Selena*
Mała wczorajsza imprezka z Angel, udała się. Nie miałam jakiegoś mega kaca, tylko trochę bolała mnie głowa. Podniosłam się z łóżka i rozejrzałam po pokoju. Wstałam i założyłam na siebie szlafrok. Zeszłam na dół do kuchni, gdzie siedział na hakerze Liam.
- Jak się czujesz siostra?
- Dobrze. Tak sobie myślę, że już czas żebym zaplanowała swoją imprezę na osiemnaste urodziny, które są już za niecałe 3 tygodnie.
- To dobry pomysł, ale ja ci dziś w tym nie pomogę.
- Jak to?
- Jadę dziś do Sophie (jego dziewczyna) i nie wrócę na noc.
- No no, tylko zabezpieczajcie się, żebyś nie został ojcem w wieku 21 lat.- zaśmiałam się.
- Nie bój się o to, lepiej pilnuj Justina.- odchrząknęłam.
- Nigdy z nim nie byłam i nie będę.- upiłam łyk kawy, którą wcześniej zrobił dla mnie mój brat.
- Coś się stało?- zapytał przejęty.
- Nie chcę o tym gadać. Uciekaj lepiej do Sophie pewnie już na ciebie czeka...- wstałam i ruszyłam do łazienki.-...naga...- zaśmiałam się i pobiegłam na górę, usłyszałam za sobą tylko prychnięcie mojego brata.- Ej Liam!- zawołałam, ale szatyna już nie było w domu. Westchnęłam i zapukałam do pokoju Nialla. Nie wiedziałam czy jest w domu i własnie o to chciałam zapytać Liama. Kiedy ie usłyszałam żadnego słowa, otworzyłam białe drzwi. W pokoju panował nieład. Zamknęłam spowrotem drzwi i tą samą czynność powtórzyłam jeszcze 3 razy by upewnić się czy Louisa, Zayna i Harrego też nie ma. Był tylko Styles.
- Harry.- weszłam do jego pokoju.
- Tu!- krzyknął z łazienki.
- Pomógłbyś mi dziś w czymś?- zapytałam opierając się o futrynę drzwi w łazience Stylesa.
- Sorry, ale jestem umówiony na randkę z Emmą Watson.- skrzywiłam się.
- Nikt nie ma dla mnie dziś czasu.- westchnęłam i usiadłam na zimnych kafelkach.
- Wybacz młoda, ale wiesz...
- I tak nie poruchasz Styles.- zaśmiałam się.- A na mojej imprezie pewnie poruchasz, więc mógłbyś chociaż raz odwołać ''randkę''.- zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
- Nic z tego Sel.
- No trudno.- powiedziałam i wyszłam z jego pokoju.
Ubrałam się i wyprostowałam włosy, które sięgały mi już prawię do pasa i zeszłam na dół. Szlak! Zapomniałam o jednej małej rzeczy.
- Harry!
- Co?!
- Mogę wziąć twój samochód.- usłyszałam śmiech.- Mówię serio.
- Mogę cię co najwyżej podwieźć.
- No okey to ruchaj dupę.

~*~

Właśnie w niecałe 3 godziny wynajęłam klub na moją imprezę i załatwiłam DJ-a. Teraz mam zamiar iść do jakiejś galerii. Właśnie siedzę  w metrze i piszę sms'a do Angel.

Masz jakieś plany na dziś? 
Chciałam się wybrać na jakieś zakupy, a co, Sel?
To za 15 min w Half. 
Okey.-odpisała mi.

~*~

- Jestem już padnięta Sel. Chodźmy na jakąś kawę.
- Czekaj wejdę jeszcze do Victoria's Secret.- właśnie zmierzałam ku różowemu sklepu, kiedy wpadłam na kogoś.- Ups przepraszam.- spojrzałam w górę. Zatkało mnie. Justin tu był. Wyminęłam go i z przerażeniem w oczach szłam dalej.
- Selena zaczekaj!
- To ja zostawię was samych.- powiedziała Angel.- Jakby co będę w Strasburgu.
- Co?- odwróciłam się w jego stronę.
- Chciałem z tobą pogadać.- powiedział.
- No to słucham.
- No ale może nie tutaj.- spojrzał na różowy sklep, a ja zachichotałam, ale powaga znów wkradła się na moja twarz.
- Albo mówisz mi o co ci chodzi Tu, albo...- nie dokończyłam bo mi przerwał.
- Przepraszam.- powiedział.- Przepraszam cię za wszystko, za to że jestem takim dupkiem, za to jak cie traktowałem, chociaż myślę że robiłem to najlepiej jak potrafiłem, przepraszam za to że powiedziałem ci co do ciebie czuję, Selena...- uklęknął, a ja zakryłam usta dłonią.- Przepraszam cię za wszystko. Wybacz mi.
- Justin wstawaj.- złapałam go za ręce.
- Nie do puki nie powiesz mi, że wszystko pomiędzy nami jest ok.
- Wstań.
- Wybacz mi.- powtarzał.
- Justin nie mam czego ci wybaczać. Nigdy nic oprócz przyjaźni nas nie łączyło...- nie dokończyłam.
- Nieprawda! Ja cię kurwa kocham! I to zasranie mocno, że nie potrafię nie myśleć o tobie, nie potrafię zapomnieć rozumiesz to!?
- Nie krzycz.- wszyscy w budynku, którzy mieli na nas w zasięgu wzroku, wpatrywali się z uwagą.
- Będę bo nie możesz zrozumieć tego, że mi na tobie zależy!- wstał i odwrócił się, chciał odejść.
- Justin.- powiedziałam cicho łapiąc blondyna za dłoń.- To ja przepraszam. Byłam niesprawiedliwa.
- Selena ja po prostu...
- Cii...- przyłożyłam mu palec do ust.- Zapomnijmy o tym okey?
- Mam zapomnieć o tym, że cię kocham?- skrzywił się.
- Zacznijmy wszystko od nowa, okey? Wróćmy do przyjaźni.
- Nie umiem.
- Spróbujesz? Dla mnie?
- Okey.- powiedział ze spuszczoną głową w dół.
- Pójdziesz ze mną do Victoria's Secret?
- Okey.
- Co tam u ciebie?
- Okey.- odpowiedział.
- Jak się czujesz?
- Okey.- znów powtórzył to słowo.
- A jak w szkole?- przymrużyłam oczy.
- Okey.
- Bieber!
- No co?
- Nie mów ciągle ''okey''.
- Okey.
Spojrzałam na niego z niezadowoloną miną, ten się wyszczerzył. Przewróciłam oczami i zaczęłam oglądać bieliznę.
- Ta jest fajna.- Bieber podał mi czerwone stringi i czerwony koronkowy stanik.
- Zapomnij.- zaśmiałam się.


~*~

- To tak: Luke, Kevin, Melissa, Angel, Ty, Liam, Sophie, Zayn, Perrie, Louis, Eleanor, Niall, Harry, Gemma, Anny, Ben, Dylan, Demi, Ashley, Vanessa, David, Rayan, Austin, Roberth, Christian, Jacob, Rhydian, Katy, Miley,- wymieniałam Justinowi głównych ludzi, którzy napewno znajdą się na mojej imprezie.
- Czekaj bo nie nadążam.- przerwał mi.
- To są ci z LA i co napewno się zjawią plus jeszcze jakieś około 100 osób z Bakersfield. No i nie wiem jakieś 40 do tego stąd.
- Jesteś pewna że ci z Bakersfield przyjadą to do LA.
- Tak mówiłam Britney, mojej najlepszej przyjaciółce z Bakersfield, żeby ogłosiła to w szkole i mówiła mi, że cała szkoła o tym huczy i  że jakieś 100 osób na pewno przyjedzie, a wiesz szkoła jest duża.- zaśmiałam sie.
Justin odłożył zeszyt i długopis i położył się na moim łóżku, ja też położyłam się i zamknęłam oczy.
- Muszę już lecieć.- powiedział, a ja gwałtownie otworzyłam oczy.
- Czemu już?
- Późno jest.- spojrzałam na zegarek i zrobiłam głupią minę.
- Jest 19.00. Nie jest późno.
- Tak ale wolę ci nie przeszkadzać i nie psuć sobą wieczoru, lepiej już pójdę, pa.- wyszedł z mojej sypialni.
- Czekaj!- krzyknęłam i wybiegłam z pokoju.- Nie przeszkadzasz mi.- powiedziałam tuż przy jego twarzy.
- Będzie lepiej jak pójdę.- zszedł schodami na dół i ubrał buty.- Pa Sel.- powiedział i przytulił mnie delikatnie.
- Cześć.- dałam mu całusa w polik. Zauważyłam że lekko się zarumienił. Aww.
Cały wieczór spędziłam na obżeraniu się popcornem i pisaniu na Facebooku ze znajomymi. Dostałam nagle SMS-a.

Od Justin.
Dobranoc. Spij dobrze:):3.

Do Justin.
Ty też:*.

Od Justin.
:').

Do Justin,
Coś się stało?:C

Od Justin.
Bez ciebie obok nigdy nie będę spał dobrze, ehh. Dobranoc.

Nie odpisałam już tylko ledwo co powstrzymałam łzy. Raniłam go i to świadomie. Czy może być coś gorszego?

2 komentarze: