poniedziałek, 16 listopada 2015

Rozdział 6

-Selena!!!- W środku nocy obudziły mnie i Angel czyjeś krzyki pod moim oknem.- Kurwa Selena!!!
- Powiem chłopakom, żeby się go pozbyli.- Angel wstała i założyła na siebie szlafrok.
- Czekaj, sama z nim pogadam.- podeszłam do okna balkonowego, ale zawahałam się je otworzyć.
- Nie powinnaś tego robić.
- Angel, proszę cię, daj mi chociaż 5 minut. Jak nie dam rady się go pozbyć zareagujesz wtedy ty.
Zgodziła się na mój układ. Bieber był kompletnie pijany. Nie mógł ustać w jednym miejscu. Zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi i wyszłam, okrążyłam dom dookoła aż znalazłam się na zimnej zielonej trawie.  Jego oczy rozbłysnęły na mój widok, chwiejącym krokiem podszedł do mnie ale się odsunęłam.
- Czego chcesz?- warknęłam ostro.
- Proszę cię porozmawiaj ze mną.
- Rozmawiam, mów co chcesz.
- Proszę idź ze mną na bal.- złapał mnie za ramiona.
- Nie i masz mnie puścić.
- Proszę cię.- schował swoją twarz w moje włosy i zaczął jeździć nosem po szyi.
- Jesteś pijany.
- Wiem o ty.
- Odwiozę cię. Chodź.
Zaprowadziłam go pod samochód mojego brata i szybko skoczyłam po kluczyki które wisiały w garażu. Liam się nie pogniewa że biorę jego auto, mam taką nadzieję.
Odwiozłam szatyna pod sam jego dom. Zaprowadziłam go do jego pokoju. Dziwne że mieszka sam.
Pomogłam mu dojść nawet do łóżka. Mało co mnie nie przygniótł kiedy się na nie przewrócił.
- Zejdź ze mnie wracam do domu.- próbowałam się wydostać spod niego.
- Nie, proszę, nie jedź nigdzie. Zostań tutaj ze mną. Tylko ze mną.- znów to zrobił. Sprawił że nie potrafiłam mu odmówić. Omamił mnie sobą. A ja nie potrafię oprzeć się jemu pod każdym względem.
- Powiedziałam coś.
- Nie.
- Justin, teraz to ja cię proszę.
- Nie proś.
- Dlaczego?
- Bo nie potrafię ci odmówić.- schował swoją twarz w moje włosy, znowu.
- Justin.
- Selena...
- Przestań.
- Bo co?
- Bo uwielbiam ten sposób w jaki wymawiasz moje imię.
- Ja uwielbiam ciebie całą, Selena.
- Jesteś pijany, proszę cię zejdź.- z niezadowoloną miną przewrócił się na bok a ja natychmiast się podniosłam.- Pa.
- Selena zaczekaj...
Wybiegłam z jego domu prosto do swojego auta. W szybkim tempie dojechałam do domu mojego brata.


- I co?- zdenerwowana Angel zjawiła się tuż obok mnie. Było widać ten strach w jej oczach. Obok niej pojawił się też mój brat i reszta. No nieźle to teraz będę miała opieprz.
- Selena.- zaczął mój brat.- Po pierwsze  kto ci pozwolił samej o takiej później porze gdzieś jeździć a po drugie w towarzystwie Biebera. Pijanego Biebera.
- Liam, proszę cię. Daj mi już spokój.
- Młoda co jest.- pojawił się obok mnie Harry.
- Nic.
- Przecież widzę.
- Harry pogadamy jutro. Zmęczona jestem.

Zmęczona położyłam się na łóżku i od razu zasnęłam.
- Wastaaawaaaj! Już 14 a bal jest o 18. Nie zdążymy.
- Kur*a! Czemu mnie nie obudziłaś?-  wstałam gwałtownie.
- Haha żartowałam! Jest 11. Louis, Liam i Harry pojechali na zakupy. Zayn zrobił ci śniadanie a ja uciekam na chwilę z Niallem.- wyszczerzyła zęby.
- Aww, wreszcie randka.- podniosłam się z łóżka. I chciałam wziąć swój szlafrok żeby założyć go na siebie bo byłam w samej bieliźnie.- Gdzie mój szlafrok.
- Ostatnio, czyli wczoraj widziałam jak Niall w nim chodził. Wyglądał tak słodko.
-Ja go zabije.- ruszyłam w stronę salonu wrzeszcząc.- Horan! Ja cie uduszę! Oddawaj mój szlafrok.- weszłam do kuchni, stając jak wryta przed Zaynem. W SAMEJ BIELIŹNIE. Chyba każda dziewczyna zrozumie jak się poczułam.
- Ten no, bo ja...No wiesz...Wiesz może gdzie jest Horan?- zapytałam cała czerwona.
- Na dole, układa coś na sali.- zaśmiał się.- Ładny tyłek.- powiedział kiedy się odwróciłam.
- Nie bądź bezczelny.

- Horan!- zbiegłam na dół.
- Tak kochanie?
- Oddawaj!- ściągnęłam z niego mój szlafrok. Zakryłam szybko oczy.- Jesteś nagi!
- O, rzeczywiście. Hehe. Za to ty jesteś w samej bieliźnie.
- Ja stąd wychodzę!- krzyknęłam, odwróciłam się i pobiegłam na górę, mijając na schodach Angel.
- Co tak lecisz, uważaj bo sie wywalisz.
- Na dole jest twój chłopak Niall, GOŁY!
- Arr.- zeszła na sale.
Fuu. Niech oni tego tam nie robią błagam. Ja tam ćwiczę. Założyłam na siebie szlafrok i znów weszłam do kuchni. Usiadłam na krześle przy blacie i zaczęłam jeść śniadanie przygotowywane przez Zayna.
- Dobre.- powiedziałam.- Dzięki.
- Spoko.
Wzięłam długą i relaksującą kąpiel. Owinęłam wokół swojego ciała ręcznik, a w drugi owinęłam  sobie włosy.
Spojrzałam na zegarek. 13. No to mam jeszcze sporo czasu, Usiadłam na kanapie i włączyłam sobie TV.
- Na co czekasz?- powiedziała Angel siadając obok mnie.
- Czekam na kosmetyczkę i fryzjerkę. Mam nadzieje że nie zrobiłaś tego na dole z Nialle.- poruszała dwuznacznie brwiami.- Fuuu Angel.
- Żartuje przecież haha.


Zakładałam właśnie na siebie sukienkę. Paznokcie, makijaż i fryzura była już gotowa. Gotowa już, wyglądałam całkiem...hmm no ładnie. Myślę że mój partner na bal nie będzie rozczarowany. Tak mam partnera na bal i to nie Justin. Kolega ze szkoły. Angel idzie z kumplem z klasy.
Kiedy Matt już przyjechał, siedziałam na dole razem z Angel.
- Zamówiliście limuzynę, ojj jak słodko.- Angel westchnęła, Chłopacy z którymi idziemy są kumplami więc pewnie jakoś się dogadali.

Głośno. Tak mogę określić bal. Głośno, no ale ładnie. Angel zniknęła razem ze swoim partnerem pół godziny temu, a ja tańczyłam z Mattem, albo z innym chłopakiem który chciał ze mną zatańczyć. Właśnie teraz tańczyłam z Jackobem, kiedy ktoś dotknął moich pleców i powiedział do Jacoba.
- Teraz moja kolej.
- Justin...-wyszeptałam.
- Selena, ja...- zaczął.
- Po prostu się zamknij i nie tłumacz, okey?- powiedziałam wkurzona.
- Ehh, zatańczysz ze mną.
- Niechętnie, ale z grzeczności.
Objął mnie jedną ręką w pasie a drugą złapał moją dłoń. Boże, mimo to że kocham jego zapach, dotyk i wszystko co jest związane z nim to i tak go nienawidzę.
- Chodź.- pociągnął mnie za sobą. Już nie walczyłam z nim, nie chciało mi się.- Wsiadaj.- otworzył mi drzwi do swojego samochodu.
- Gdzie chcesz jechać?
- Zobaczysz.
- Uhhh, nie mam ochoty odwieź mnie do domu.
- Nie.
- Tak!
- Nie.- mówił spokojnie, za to ja krzyczałam na niego.
- W tej chwili masz mnie tu wysadzić!
- Nie.
- Bieber!
- Nie.
- TAK KURWA MAĆ.
- Spokojnie bo jeszcze mnie pobijesz.- zaśmiał sie.
Zmierzyłam go wzrokiem. Całkiem nieźle było mu w garniaku.
- Powiedziałam coś?
- Nie.
- Uspokój się Selena, oddychaj.- mówiłam sama do siebie. Wyciągnęłam telefon i próbowałam dodzwonić sie do Angel, ale kiedy ta nie odbierała chciałam wybrać numer do Liama, ale Bieber wyrwał mi z ręki telefon.
- Co ty kurwa robisz!- wydarłam się.
Zatrzymał się przy jakimś domku i to w takiej dzielnicy, że nie miałam pojęcia gdzie jesteśmy. Nachylił się nade mną i po prostu pocałował. Za co dostał natychmiast mocno w twarz. Zamknął uczy i nie otwierał ich.
- Nie waż się nigdy więcej.- wysyczałam przez zaciśnięte zęby.- Nienawidzę cię i tak zostanie na zawsze. A teraz masz odwieźć mnie do domu. Do MOJEGO domu. Otworzył oczy i spojrzał na mnie z miną...taką...no nie mogę jej opisać. Ale coś we mnie pękło. Automatycznie zmiękłam.
- Justin?
- Selena. Kocham Cię. Tak cholernie i mocno, a ty teraz...- w moich oczach pojawiły się łzy.
- Justin.- nachyliłam się nad nim łapiąc za policzek w który przed momentem go uderzyłam.
- A ty teraz mówisz mi że mnie nienawidzisz.- łza spłynęła po jego policzki. Odpiął pas i wysiadł, ja zrobiłam natychmiast to samo.
- Justin nie! Proszę nie!
- Selena...- Justin podszedł do mnie. Podając mi mój dzwoniący telefon.
- Tak Liam?
- Selena, nasza babcia...
- Liam co jest?
- Leży w szpitalu w LA miała ciężki zawał serca. Nie przeżyje. Lekarze nie dają jej żadnych szans. Powiedzieli, ze mamy niecałe 3 godziny na pożegnanie się z nią. Rodzice już są w drodze do La.- upuściłam telefon, który zbił się. Zaczęłam ciężko dyszeć, a po moich oczach zaczęły spływać łzy. Wybuchnęłam głośnym płaczem. Justin przytulił mnie do siebie.
- Ciii, kochanie. Już do niej jedziemy.- najwyraźniej wszystko usłyszał.



2 komentarze:

  1. Nie wnikam dlaczego obnażyłaś chłopaka Angel. Nie stać Sel na drugi szlafrok? No ładnie jeszcze chwila a by ją w lesie zgwałcił w jakiś krzakach, co ty wyprawiasz kobieto? :'( szkoda jej babci
    Ogółem rozdział jak zwykle zajebisty :*** <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam nad rodzicami czy nie zrobić żeby oni zginęli w czasie lotu do USA ale jednak to by było strasznie drastyczne. Osierocona Selena i Liam xd
      Dzięki :*

      Usuń