wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 8

*Justin*

Sześć pieprzonych miesięcy. Sześć miesięcy cierpienia i próby zapomnienia o niej. Ale nic takiego się nie wydarzyło, nadal ciągle o niej myślę i ją kocham. Nie mogę pogodzić się z tym że wyjechała nawet mi o tym osobiście nie powiedziała.  To było najgorsze co mogłoby być. Chciałem zapomnieć dzięki laską, imprezą, alkoholu i wyścigom. Nie udało się.

Kolejny dzień bez niej. Czuję się okropnie tak jak zawsze od sześciu miesięcy, tylko jeszcze do tego mam kaca po wczorajszym. Wziąłem prysznic, założyłem na siebie dres i wyszedłem z domu pobiegać.

Kiedy wróciłem przebrałem się i poszedłem do klubu, gdzie miał być mój kumpel Rayan.
- Siema stary.
- Cześć.
- Nadal o niej myślisz?
- Po czym to tak widać?- upiłem spory łyk piwa.
- Po całym tobie. Słyszałeś o Mike'u?
- Co z nim?
- Dał się złapać policji.
- Ehh. Kiedy znów nocna jazda?
- Dzisiaj o 23.
- Będę, nara.
- Siema.

*Selena*
- Siostra!- przytulił mnie Liam.
- Cześć braciszku.
- Selena!- teraz przytulała mnie cała gromadka 1D.
- Też za wami tęskniłam, ale udusicie mnie zaraz.- zaśmiałam się.
Z śmiercią babci się już pogodziłam. Będzie mi jej brakowało, ale trzeba dalej jakoś żyć. Zdyszana do domu mojego brata wbiegła Angel z małym chłopczykiem na rękach, to pewnie jej siostrzeniec. Postawiła malca na podłodze.
- Jezu Selena.- rzuciła się na mnie przytulając tak mocno, że aż nie mogłam oddychać.
- Angel udusisz mnie!- powiedziałam ledwo.
- Przepraszam, tak tęskniłam.
- Ja też.
- Idź się rozpakuj. Pomogę ci zanieść walizki.- powiedział Niall.
- Damy sobie rade.- powiedziała Angel biorąc moją walizkę i idąc na górę.- No chodź Sel.
- Już idę.- uśmiechnęłam się.- Chodź mały.- wzięłam na ręce chłopczyka.


~*~

- Nie wierze jak on mógł się tak zmienić. Okey no rozumiem kochał cie, kocha i zapewne dalej będzie kochał no ale żeby z tego powodu zrobić z siebie takie coś. Ty nawet sobie nie wyobrażasz co on wyprawiał przez te sześć miesięcy. Okey wyścigi wyścigami no, ale przecież dziwki, alkohol, jakieś dragi i inne pieprzone rzeczy. No chyba to to juz za wiele nie uważasz?- mówiła do mnie Angel, ale ja kompletnie jej nie słuchałam. Siedziałam z małym Tomy'm na kolanach przy fortepianie. On jest taki słodkim brzdącem.- Halo Selena?
- Tak? Mówiłaś coś do mnie?
- Tak mówiłam, że Bieber się zmienił nie do poznania.
- Nie interesuję mnie on.
- Jak to?
- Tak to. Poznałam kogoś, znaczy odnowiłam relacje  z kimś.
- Kogo? Opowiadaj.
- Austin Mahone. - brunetka spojrzała na mnie jak na idiotkę.
- Żartujesz?
- Nie.
- Nie mów, że chcesz umówić się z nim, fuuu.
- Angel nie przesadzaj.
- Pogadamy o tym później. Zabieram cię dziś gdzieś.
- Gdzie?
- Na nocną jazdę, poznasz kogoś.
- A co z  Tomy'm?
- Jest dziś na mojej głowie, ale nie mógłby się nim zająć twój brat na przykład?
- No ja nie wiem czy któryś przystojniak z One Direction będzie chciał się zajmować dzieckiem w pieluchach.- zaśmiałam się.- Ale jakoś któregoś przekonam.

~*~

Musisz dać z siebie wszystko Justin. mówiłem w myślach do siebie siedząc w aucie przed startem. Właśnie teraz mam brać udział w nielegalnym wyścigu.

Z piskiem opon jako pierwszy przekroczyłem metę. Wysiadłem i zacząłem szczerzyć się do Rayan'a.
Odwróciłem wzrok na dwie laski, które do niego podeszły i jedna o coś zapytała. Zaraz, zaraz....to Angel, a skoro jest tutaj Angel z jakoś brunetką to pewnie to jest.
- Selena!-krzyknąłem. Niestety nikt nie usłyszał bo było tu za głośno. Pobiegłem za nimi, ale zatrzymał mnie Rayan.
- Justin, gdzie lecisz?
- To była Angel?
- No tak i?
- A ta druga to kto?
- Nie wiem bo nie zwróciłem uwagi.
- To Selena ty gamoniu! Selena!- podbiegłem do niej i obróciłem gwałtownie na co o mało co się nie przewróciła, gdybym jej nie zamknął w moim uścisku.- Tak za tobą tęskniłem.
- Puść mnie.- powiedziała odpychając mnie.
- Ale...
- Zostaw mnie w spokoju Bieber.- powiedziała i odeszła.
Czy straciłem ją drugi raz, czy ten pierwszy raz nadal trwa?........

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz