*Oczami Justina*
Minęły już dwa miesiące odkąd babcia Seleny umarła. Nie widziałem się od tego czasu z dziewczyną. Nie mogłem także wydusić żadnych informacji o niej od jej przyjaciółki |Angel. Selena nie chodziła do szkoły. Podobno odcięła się od świata. A ja tak bardzo za nią tęskniłem. Za jej cudownym uśmiechem, głębokimi brązowymi oczami, za wybuchowym charakterem, po prostu za nią całą. Wiele razy chciałem przyjść do niej, ale kiedy tylko stałem przed jej domem, przypominała mi się tamta noc z balu. Kiedy brunetka powiedziała mi "Nienawidzę cię i tak zostanie na zawsze.". Wtedy moje serce po prostu pękło. Myślę o niej co noc i co dzień, mam kilkanaście nieprzespanych nocy tylko z jej powodu. Teraz ponownie siedzę w samochodzie przed domem Seleny. Nie mam po prostu odwagi podejść do drzwi, zapukać i zapytać jej brata jak się czuje. Z dużych ciemno brązowych drzwi wychyliła się sylwetka Angel razem z Niallem bodajże. Przytulili się na pożegnanie i brunetka odeszła. Kiedy zobaczyła mój samochód otworzyła drzwi do auta i usiadła obok mnie.
- Cześć.- przywitała się.
- Cześć. Nie powiesz mi co z Sel?
- Ona cierpi Justin i to nie tylko z powodu śmierci jej babci.
- To z jakiego powodu jeszcze?
- Opowiedziała mi co się stało w tą noc kiedy był bal.- spuściłem głowę przypominając sobie znów tą sytuację.- Słuchaj Justin, ja myślę że ona też coś do ciebie czuje. Tylko teraz po prostu o tym nie myśli. Wiesz, śmierć jej babci bardzo ją przygnębiła.
- Sądzisz że mam u niej jakąś szansę?- zapytałem z nutką nadziei.
- Tak, ale...
- Ale?
- Ona wyjeżdża.
- Jak to wyjeżdża?!- podniosłem głos.
- Do Bakersfield, wraca do siebie. Ma zająć się nią ciotka. Powiedziała, że chce zapomnieć o babci w ciszy i o Tobie, Justin.
Poczułem się okropnie. Nie chcę żeby ona o mnie zapomniała. Muszę się ogarnąć. Wysiadłem z auta i zadzwoniłem dwukrotnie dzwonkiem do drzwi. Otworzył Louis.
- Cześć mogę wejść?- zapytałem.
- Cześć, jasne wchodź. Coś się stało?
- Chciałem pogadać z Sel.
- Nie wiem czy ona...- nie dokończył.
- Proszę, tylko chwilę.
- No okey, jak cię nie wywali, nie chce z nikim gadać. Ledwo co rozmawia z Angel.
Wbiegłem na górę. Stanąłem przed jej drzwiami do sypialni i delikatnie zapukałem. Ale nic nie powiedziała, więc wszedłem.
- Selena.- zobaczyłem skuloną brunetkę, leżącą na łóżku z mocno zaciśniętymi powiekami. Nie spała bo szlochała.- Sel.- położyłem się obok niej, przytulając ją mocno od tyłu i kładąc swoją brodę na jej ramieniu. Ona odwróciła się i wtuliła w mój tors. Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech.
Leżałem z nią tak przez dłuższy czas, aż się nie odezwała.
- Justin?- powiedziała łamiącym się głosem.
- Tak księżniczko?
- Dziękuję że przyszedłeś.- wtuliła się jeszcze mocniej. Podniosła swoją głowę i spojrzała mi w oczy. Jej prześliczne oczy były przepełnione bólem. Spojrzałem na jej usta, tak strasznie chciałem je pocałować, ale pamiętam to co mi powiedziała. Spuściłem wzrok. Podniosła mój podbródek swoją drobną dłonią i delikatnie ucałowała moje usta. Spojrzała na mnie. Byłem w szoku, ale uznałem to za cofnięcie tych słów, których powiedziała wtedy. Teraz to ja ją pocałowałem, ale o wiele głębiej. Położyła się na mnie, przerwała pocałunek ponownie się wtulając.
- Justin chcę zostać sama.
- Ale...
- Proszę.
- Dobrze.- pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.
*Oczami Seleny*
Wyciągnęłam z pod łóżka dwie duże walizki i zaczęłam pakować w nie ubrania, kosmetyki itd. Łzy spływały cały czas mi po twarzy już sama nie wiem dlaczego. Kochałam babcię, ale już tydzień temu pogodziłam się z jej śmiercią, a teraz czemu płacze? Nie chce wyjeżdżać, ale muszę. Po prostu muszę. Jeszcze dziś mam samolot za 2 godziny. Ogarnęłam się i wystawiłam walizki przed drzwi pokoju. Zabrałam torebkę i wyszłam zamykając białe drzwi. Próbowałam je znieść. Pomógł mi w tym Harry. Na lotnisko zawieźli mnie wszyscy. Do odlotu miałam jeszcze 30 min. Razem z chłopakami czekaliśmy w kawiarni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz