niedziela, 13 września 2015

Rozdział 3

Siedziałam w domu, na łóżku, usiłując czytać książkę. Nie udawało mi się na niej do końca skupić, dlatego że myślałam ciągle o przesłuchaniu. Czy ktoś się zgłosi, a nawet jeżeli się zgłosi to czy będzie odpowiedni. Z tych rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi. A za chwilę usłyszałam głos Louisa.
- Gwiazda ktoś do ciebie!
Podniosłam się i odruchowo poprawiłam włosy. W drzwiach od mojego pokoju pojawiła się Angel. Wystrojona w obcisłą sukienkę. Wyglądała jakby wybierała się na jakąś imprezę i coś przeczuwam, że ja też się na nią wybieram?
- Angel?
- Ruszaj dupę Sel wybieramy się na imprezę.
- Ale ja...
- Nie ma żadnego ''ale'' ruszaj się!- powiedziała podchodząc do mojej szafy.- Ja wybiorę ci jakieś ciuchy, a ty idź się malować. Zrobiłam tak jak chciała bo wiem że z nią i tak nie wygram. Umalowana i uczesana wyszłam z pokoju. Gdy zobaczyłam co brunetka dla mnie wybrała nogi sie pode mną ugięły.
- Chyba żartujesz.- powiedziałam.- Nie włożę tego.- skrzyżowałam ręce na piersi.
- Nie dyskutuj tylko ubieraj.
- Nie. Nie ma takiej opcji.- mówiłam patrząc na małą czarną sukienkę.- To będzie ledwo zakrywało mój tyłek. W ogóle skąd to się u mnie wzięło?
- Ugh...to w czym chcesz iść?- zapytała odkładając sukienkę do szafy.
- Hmm...- chwilę się zastanowiłam po czym wyjęłam z szafy czarny dres i top. Pokierowałam się do łazienki, ubierając w niej to co wybrałam. Efekt był jak dla mnie zajebisty. Wyszłam z łazienki obracając się wokół własnej osi.- I jak?
- Wyglądasz....no....dobra, nie jest najgorzej, ale w tej czarnej sukience było by lepiej.
- Zapomnij.- syknęłam.
- No dobra chodź już 21.
- Ja prowadzę czy ty?- zapytałam.
- Chcesz jechac samochodem na impreze? A później wracać nim po pijaku? Louis jest w domu powiedz mu to nas zawiezie.- szukała czegoś w torebce.
- Eheee okey.
Zeszłyśmy na dół a Louis i mój brat patrzyli na nas z otwartymi buziami. Podeszłam do Louisa przytulając się jego ręki.
- Zawieziesz mnie i Angel do klubu?
- Co?!- mój brat podniósł się nagle.- Nie ma mowy.
- Liam ja nie jestem małą dziewczynką.- wywróciłam oczami.- To ja?- skierowałam się ponownie do Louisa.
- Ehh...poczekajcie pod autem.


****
Wchodząc do klubu poczułam odrażający zapach. Alkohol, papierosy i inne dziwne zmieszane rzeczy. Podeszłyśmy do baru i zamówiłyśmy drinki.
- Zaraz wracam!- krzyknęła do mojego ucha Angel.
- Okey!
Barman podał mi kolorowy trunek uśmiechając sie przy tym szczerze, odwzajemniłam uśmiech. Wzięłam łyk napoju i usłyszałam głos zwracający się do mnie.
- Cóż za niespodziewane spotkanie Payne.- odwróciłam się. Widząc kto do mnie mówi wyplułam na jego twarz drink.- Oszalałaś?!- wrzasnął.
- Co...ty...tutaj...robisz? Bieber!- mówiłam przez zaciśnięte zęby.
- Siedzę nie widać?- wycierał twarz w chustkę. Był już nieźle wstawiony.
Nie odpowiedziałam już nic, postanowiłam nie zwracać na niego uwagi. Po kilku drinkach stałam się bardziej odważniejsza i zaczęłam śmiać się sama nie wiem z czego. Angel tańczyła z jakimś przystojnym szatynem. Nie chciałam jej przeszkadzać mówiąc że chce już wracać do domu. Była 23 jak dla niej to jeszcze wcześnie. Wyciągnęłam telefon żeby zadzwonić po taksówkę.
- Zatańczymy?- zapytał Bieber stojąc obok mnie.
- Nie.- przyłożyłam telefon do ucha.- Dobry wieczór chciałabym zamówić taksówkę na Boulevard 27.- Rozłączyłam się i schowałam telefon do torby.- Coś jeszcze?- rzuciłam w stronę szatyna.
- Wybieram się jutro na twój casting.
- Po co? Nie sądzę żebyś miał szansę przejść, a i tak nie miałbyś czasu na to. W końcu bożyszcze nastolatek. Twoje fanki zabiłby mnie gdybym się do ciebie zbliżyła.- Spojrzał na mnie znacznie wyszczerzając się.- Chodziło mi o taniec.- przewróciłam oczami.
- Oczywiście słonko.- powiedział kładąc swoją dłoń na moim ramieniu. Wyminął mnie i odszedł.
Wyszłam przed klub czekając na taksówkę. Rozejrzałam się wokół. Wszędzie pijani nastolatkowie, całujący się lub robiący coś więcej przy innych. To niezbyt miły widok ale mimo wszystko zachciało mi się śmiać na ich widok. Kiedy taksówka podjechała, wsiadłam do niej i podałam adres. Chwilę po tym byłam już w domu.
- Wróciłam!- krzykłam dość niewyraźnym głosem.
- Pijana.- powiedział Liam podchodząc do mnie i wąchając.- Pijana i to jak.- mówił z wrogim głosem.
- Zluzuj trochę.- poszłam na górę chwiejnym krokiem potykając się już na początku o schody. Położyłam się na nich i zasnęłam.

Obudziłam się w swoim pokoju. Podniosłam lekko głowę i spojrzałam na zegarek. Kurcze już 10. Najwyraźniej dziś szkoła mnie ominie. Wstałam i zeszłam na dół. Nikogo nie było w domu. No super, chłopacy pewnie na próbie albo na czymś innym co jest związane z ich zespołem.
Wyjęłam z szafki tabletki przeciwbólowe i połknęłam. Wzięłam długi i odprężający prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Zbiegając schodami na dół natrafiłam na przeszkodę. Podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Zayna.
- Zapomniałeś czegoś?- dopiero teraz zorientowałam się że jestem w samym ręczniku. Zrobiłam się cała czerwona.
- Mhmm, ślicznie wyglądasz jak się rumienisz.- wyminął mnie i poszedł po to czego zapomniał.
Powolnym krokiem, zamyślona weszłam do swojego pokoju.
- Ja już ide! Będziemy dopiero na wieczór!- usłyszałam za drzwiami. Chwilę zastanawiałam się co to miało znaczyć. ''Ślicznie wyglądasz jak się rumienisz." Nigdy nie poznałam się jakoś specjalnie dobrze z Zaynem. Przez ten czas co ich znam to go prawie w ogóle nie ma. Z tego co wiem to spędzał cały wolny czas ze swoją dziewczyną. No własnie, spędzał...bo jeżeli dobrze mnie powiadomiono to zerwał z nią. Ubrałam się, była godzina 14.50, a ''casting'' zaczyna się o 16.  Przejrzałam co leci w TV. W sumie nic ciekawego ale obejrzałam jakiś tam serial i tak zleciało mi do 15.30.
Wzięłam kluczyki do auta Liama i wyszłam z domu zamykając drzwi na klucz. Byłam w szkole trochę spóźniona ale nie ważne. Usiadłam obok Angel.
- No to kto pierwszy?- zapytałam.
- David Bod.
Po piątym ochotniku zaczęłam wątpić czy uda się nam kogoś znaleźć. Wszyscy tańczyli dobrze ale nie nadawali sie do mojego układu.
- To kto teraz?- zapytałam załamanym głosem przeglądając leżące przede mną kartki.
- Nie będziesz zachwycona?
- No mów, gorzej i tak być nie może.
- Justin Bieber.
- Że co?!
Na scenę wszedł blondyn, a ja wbiłam w niego wrogi wzrok ale natychmiast się cwano uśmiechnęłam.
- Proszę, zaczynaj.
Był dobry. Nawet bardzo. Ale wolałam wybrać gorszego niż jego.
- Ok dzięki.- powiedziała Angel.- I jak?- zwróciła się do mnie.
- Był najlepszy, niestety.
- No czyli już ustalone bierzesz go.
- Co?! Nie!
- Ale jak to? Przecież był najlepszy.
- I co?
- Selena ogarnij to swoje pieprzone ego! Idę ogłosić wyniki. On był najlepszy, a ty w końcu chcesz wygrać te zawody. A tak w ogóle to tylko taniec nie przesadzaj.
- Tsaa tylko.- ona nie wie ile w ''tylko taniec'' wkłada się uczucia.


Wychodząc ze szkoły natknęłam się na Biebera.
- Cześć Selena.
- Taa Hej.
- Wychodzi na to, że będziemy partnerami do tańca.
- Słuchaj Bieber. Marzę żeby wygrać ten konkurs od bardzo dawna i nie pozwolę ci tego schrzanić, rozumiesz? Masz się starać. Potraktować to poważnie a nie jak zabawę.
- No dobrze.
Przewróciłam oczami i odwróciłam się do niego plecami idąc w stronę auta.
- Dziś o 19!- krzyknęłam do niego.- Mieszkam na Benedict Canyon 273!- wsiadłam do auta i odjechałam. Była 18. A więc jeszcze godzina.
Przebrałam się i usiadłam z Harrym na kanapie, oglądaliśmy film. Oparłam głowę na jego ramieniu. Zbliżała się 19. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Otwarte!- wydarł się Harry ale dzwonek ponownie zadzwonił.
- To do mnie.- powiedziałam wstając.- Otworzę.
- Kto to? -zapytał brunet.
- Bieber.
- Po co on tu przyszedł?
- Powiem ci później.
Otworzyłam drzwi blondynowi.
- Właź. Chodź idziemy na dół do piwnicy, tam jest sala.
Pokazałam mu kroki i ćwiczyliśmy, wychodziło mu całkiem nieźle.

 Kiedy skończyła się muzyka spojrzał mi prosto w oczy. Poczułam się strasznie dziwnie i nieswojo więc spuściłam wzrok.
- Było całkiem nieźle.- powiedziałam.
- Też tak sądzę.- przyglądał mi się.